• Wpisów:2680
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:480 296 / 3701 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tak sobie myślę, że ja to jestem urodzona pod "szczęśliwą" gwiazdą. Jak coś może się spierdolić to akurat musi koniecznie (o! właśnie pisząc to oblałam się sokiem XD, czyli wszystko działa). Także ten, od początku. Miło rozleniwiona tym piździernikiem, miałam od początku na uwadze, że teściowa wyjeżdża na tydzień. Nie była w tym roku na wakacjach, później zmarł teść, a już od bardzo dawna miała wykupioną wycieczkę, Ziemia Święta i te sprawy - to mimo, że nie bardzo chciała jechać, to bez sensu żeby z niej rezygnowała. No i wczoraj wieczorem sobie pojechała. A wspominam o tym, bo teściowa odbiera przecież Ernesta ze szkoły, czasami też Dominika co zajebiście usprawnia życie. Jak wiadomo pracuje od 8-16, Ernest kończy dziś np o 10:40, a Dominik ma przedszkole max do 160 i w sumie o 150 panie już tupią nogami. R kończy o 15:30, a że ma z pracy ok 10 km to jest w pkolu na ostatnią chwilę. No do brzegu...tak się "szczęśliwie" złożyło, że dzisiaj pojechał na poligon o czym poinformował mnie wczoraj. Także ten, przynajmniej tydzień jestem w czarnej dupie. Póki co dzieci w placówkach przechowalnio-wychowawczych, albo na odwrót
Ku wielkiej radości moich rodziców, muszę ich obarczyć odbieraniem chociaż jednej latorośli, drugą na razie nie mam pojęcia, pewnie będę ukrywać w pracy Od jutra wcześniejsze wstawanie, bo szkoła..ale hej, nie ma się co załamywać, przecież mam samochód, jakoś się ogarnie, nie ? Tu tylko nadmienię, że odkąd pamiętam pracuje do 16, a wszelkie placówki akurat maks do 16, może oprócz prywatnych, bo te wiadomo do oporu. Nie mam pojęcia jak radzą sobie samotni rodzice, bez pomocy rodziców/ teściów, bo to całkowicie wyklucza pracę. No moja mama ma oczywiście na to najlepsze rozwiązanie "idź na urlop" Na razie chcę przeżyć do weekendu, później się zastanowię co dalej. We wtorek przekręcił mi się licznik, ale w ramach prezentu siedziałam prawie dwie godziny na wywiadówce u Ernesta, jakby nie mogli rozesłać po prostu wiadomości "dejcie kase". Dzisiaj zapowiedziało się kilka osób z rodziny "a tak wpadniemy". Więc wczoraj, gdzieś pomiędzy zakupami, lekcjami (mamo nie mam zeszytu), przyszywaniem własnoręcznie zrobionej marchewki do sweterka (dzień marchewki u Ernesta - "stroje stonowane, proszę o pomarańczowy akcent na ubraniu", robienia prania i składaniu trzech wysuszonych, obiadem, sprzątaniem, szykowaniem śniadania do szkoły (marchewkę mamo pokrój mi w plasterki !), przygotowywaniem ubrań, plus ubrania na zmianę dla Dominika (bo sikałem jak mama na siedząco i się obsikałem), robiłam number cake uff.
Ernest : - dlaczego tu jest cyfra 3 i 8 (patrząc na stygnące kruche ciasto)
A: - bo jak złożysz razem to będzie liczba ile mam lat
E: - eee, mamooo... to ty masz ...83 lata ????
A: - (przewraca oczami)
E: - ale zostało ci ciasta widzę, to możemy zrobić "pierniczki"
I tym sposobem zaczęliśmy wykrawać w połowie października ciastka w kształcie choinki !!! (pierwsza ). No ale przecież Dominik zobaczył co robimy i kuchnia zmieniła się w warsztat ozdabiania ciastek czekoladą, cukierkami, batonami itd
Dziś wypoczywam w pracy, a nie wait, pracownik przyszedł poskarżyć się na mobbing ze strony kolegów z pracy, mnie przysypują papiery "na wczoraj". Także ten, miłego dnia wszystkim
  • awatar _masquerade: Też pracuję 8-16. Wychodzimy z domu o 7:05, jesteśmy z powrotem o 17:00 ;) jestem sama wiecznie i nikt mi nie pomaga, na nikogo nie liczę. Da się :)
  • awatar aquila: @JazuMST: dzięki, nie mam wyjścia
  • awatar aquila: @Judyta Zagubiona: pierwsza XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Tak sobie myślę, że ja to jestem urodzona pod "szczęśliwą" gwiazdą. Jak coś może się spierdolić to akurat musi koniecznie (o! właśnie pisząc to oblałam się sokiem XD, czyli wszystko działa). Także ten, od początku. Miło rozleniwiona tym piździernikiem, miałam od początku na uwadze, że teściowa wyjeżdża na tydzień. Nie była w tym roku na wakacjach, później zmarł teść, a już od bardzo dawna miała wykupioną wycieczkę, Ziemia Święta i te sprawy - to mimo, że nie bardzo chciała jechać, to bez sensu żeby z niej rezygnowała. No i wczoraj wieczorem sobie pojechała. A wspominam o tym, bo teściowa odbiera przecież Ernesta ze szkoły, czasami też Dominika co zajebiście usprawnia życie. Jak wiadomo pracuje od 8-16, Ernest kończy dziś np o 10:40, a Dominik ma przedszkole max do 16: 00 i w sumie o 15: 00 panie już tupią nogami. R kończy o 15:30, a że ma z pracy ok 10 km to jest w pkolu na ostatnią chwilę. No do brzegu...tak się "szczęśliwie" złożyło, że dzisiaj pojechał na poligon o czym poinformował mnie wczoraj. Także ten, przynajmniej tydzień jestem w czarnej dupie. Póki co dzieci w placówkach przechowalnio-wychowawczych, albo na odwrót
Ku wielkiej radości moich rodziców, muszę ich obarczyć odbieraniem chociaż jednej latorośli, drugą na razie nie mam pojęcia, pewnie będę ukrywać w pracy Od jutra wcześniejsze wstawanie, bo szkoła..ale hej, nie ma się co załamywać, przecież mam samochód, jakoś się ogarnie, nie ? Tu tylko nadmienię, że odkąd pamiętam pracuje do 16, a wszelkie placówki akurat maks do 16, może oprócz prywatnych, bo te wiadomo do oporu. Nie mam pojęcia jak radzą sobie samotni rodzice, bez pomocy rodziców/ teściów, bo to całkowicie wyklucza pracę. No moja mama ma oczywiście na to najlepsze rozwiązanie "idź na urlop" Na razie chcę przeżyć do weekendu, później się zastanowię co dalej. We wtorek przekręcił mi się licznik, ale w ramach prezentu siedziałam prawie dwie godziny na wywiadówce u Ernesta, jakby nie mogli rozesłać po prostu wiadomości "dejcie kase". Dzisiaj zapowiedziało się kilka osób z rodziny "a tak wpadniemy". Więc wczoraj, gdzieś pomiędzy zakupami, lekcjami (mamo nie mam zeszytu), przyszywaniem własnoręcznie zrobionej marchewki do sweterka (dzień marchewki u Ernesta - "stroje stonowane, proszę o pomarańczowy akcent na ubraniu", robienia prania i składaniu trzech wysuszonych, obiadem, sprzątaniem, szykowaniem śniadania do szkoły (marchewkę mamo pokrój mi w plasterki !), przygotowywaniem ubrań, plus ubrania na zmianę dla Dominika (bo sikałem jak mama na siedząco i się obsikałem), robiłam number cake uff.
Ernest : - dlaczego tu jest cyfra 3 i 8 (patrząc na stygnące kruche ciasto)
A: - bo jak złożysz razem to będzie liczba ile mam lat
E: - eee, mamooo... to ty masz ...83 lata ????
A: - (przewraca oczami)
E: - ale zostało ci ciasta widzę, to możemy zrobić "pierniczki"
I tym sposobem zaczęliśmy wykrawać w połowie października ciastka w kształcie choinki !!! (pierwsza ). No ale przecież Dominik zobaczył co robimy i kuchnia zmieniła się w warsztat ozdabiania ciastek czekoladą, cukierkami, batonami itd
Dziś wypoczywam w pracy, a nie wait, pracownik przyszedł poskarżyć się na mobbing ze strony kolegów z pracy, mnie przysypują papiery "na wczoraj". Także ten, miłego dnia wszystkim
  • awatar aquila: @NoPerfectlive: naprawdę pomoc nieoceniona
  • awatar NoPerfectlive: Zawsze byłam wdzięczna mojej mamie za to ,że tak mi pomagała z moimi dziećmi . Chodziłyśmy na przeciwstawne zmiany a jak Jej coś wypadało to niestety musiałam brać urlop w związku z czym przez 4 lata nie miałam prawie wcale wypoczynkowego ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Piękna <3
  • awatar ...SheWolf: a najlepsze, że słyszałam już tą piosenkę i nie wiedziałam, kto ją śpiewa heheh :D
  • awatar ...SheWolf: o wow! Gaga jak nie Gaga! I Bradley mmmm:) uwielbiam te błękitne oczy:))))) no i cała piosenka też bardzo mi się podoba, żeby nie było ;)
  • awatar Amfitryta: Wooow ... dawno jej nie słyszałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ernest miał wczoraj dzień zła, od rana mnie wkurwiał, a później wkurwiał wszystkich w szkole. Trzy nowe uwagi z zachowania - serio siwieje Chociaż trzecia taka, że nie mam chęci mordu, po prostu na angliku się nudzi i wypełnia sobie ćwiczenia do przodu. Jak mam wejść na ten pieprzony dziennik to się już normalnie boję
  • awatar .:Gośka:.: Piona.
  • awatar hhellokate: @Parole: bez kitu, Kube wczoraj pierwszy raz takiego widzialam, jeczal jak wsciekly
  • awatar aquila: @Parole: możliwe, bo takich cudów dawno nie widziałam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj wgl jakiś dzień zatrudniania chyba. Zgłosiło się dwóch chłopaków, okej to wypad na badania. Szef się zainteresował:
Sz: - o dwóch nowych..
A: - jeden nawet pytał, czy jego tato może przyjść do pracy
Sz: - Tato ??
A: - sądząc po roczniku tego chłopaka to tato może być ledwo po 40stce
Sz: - no tak, zapomniałem

(idą roczniki 97, nadal czekam na 00 )
  • awatar Yszka.: Rocznik 05 to moja siorka
  • awatar jeszcze5minut: Ja się boję tych 00...A jak przyjdą od 05 to będzie dramat.. My mamy teraz na stażu 97 lub 96.
  • awatar sza.tynka: Do nas przyszedl we wrzesniu 98... a caly czas to ha byłam najmłodsza...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Taka sytuacja. Dzwoni do mnie kiero, że pojechali rano po pracownika (tak mają dobrze, że się ich przywozi), 20 minut czekania pod domem, wychodzi "no hej". Po drodze wyczuli od niego alko, to pierwsze co na alkomat na budowie - 0,7. No to kiero się wkurwił i go wyjebał pod policją "jak uważasz, że tyle nie masz to sobie idź i sprawdź, poza tym o twoich losach niech zadecyduje biuro" (czyli ja ). Kiero do mnie "pewnie nie przyjdzie i tak, ale mówię jakby co". No dobra, jednak przyszedł
Pracownik - "proszę pani co ja mam zrobić?"
A - ( w myślach: nie pić debilu) tzn ? przyszedł pan do pracy pod wpływem, z miejsca powinnam panu dać papiery do podpisania. Ratuje pana tylko sytuacja rodzinna (4 dzieci - wiem, zawsze się litujemy)
P: - to wszystko nie tak....ja mam przeciętą wargę, posmarowaną maścią z antybiotykiem (!!!!), to przez nią alkomat pokazał co pokazał. Poszedłem do brata, zmyłem ją, umyłem zęby i poszedłem na dmuchanie - wyszło 0.0 (pokazuje zdjęcie alkomatu )
A: - Zdaje sobie pan sprawę, że to zdjęcie to żaden dowód, równie dobrze takie zdjęcie można ściągnąć z neta..
P: - ale co ja mam zrobić ?
A: - to chyba nie pierwszy taki incydent ?
P: - ...e...no nie, raz się zdarzyło...
A: - a pracuje pan drugi miesiąc, zdaje sobie pan sprawę z konsekwencji ? Praca w warunkach ciężkich, naraża pan nie tylko siebie, w poniedziałek z rana sam pan zgłosi się do kierownika trzeźwy i jest to ostateczne ostrzeżenie, bo więcej szans nie będzie. I tak jest to z naszej strony duży kredyt zaufania.
P: - ...aa, no bo ja jeszcze zaświadczenie do MOPSu potrzebuje....


No poszedł, nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać Zakładam, że zachleje już niedługo, ale szansę dostał, jak jest kretynem to z niej nie skorzysta.


Dwie godziny później przychodzi szef:
Sz: - wyrzuciłaś go ????
A: - jak te wiadomości szybko się rozchodzą nie, jeszcze nie Zbrojenie jest do roboty na wczoraj, może trochę popracuje jeszcze
Sz: - (zadowolony) no tak, okej
 

 
Jedyny plus z jesieni to chyba powracające seriale Kurde pizga, ciemno szybko się robi, ogólna deprecha. W weekend chyba trzeba jednak zmienić garderobę na tą smętną jesienno-zimową. Muszę przyznać, że szkolny dress code bardzo ułatwia sprawę, no i w końcu moje dziecko wielbiące dresy totalnie uwielbia teraz jeansy i koszule, jeszcze jakby nauczył się je sam prasować Poza tym jeśli chodzi o szkołę, to jednak krok milowy od przedszkola. Mają sporo zadawane i ciężko mu było się przestawić. Jednak widzę postępy, część zadań robi już bez mojej wiedzy, oczywiście muszę i tak sprawdzać i nadzorować. Zachowanie kuleje, ale też nad tym pracujemy. I jeśli rodzice zawsze powtarzali, że problemy rosną wraz z dziećmi to muszę przyznać, że to szczera prawda
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Sprawdzam sobie oceny, co tam moja latorośl tworzy w szkole i szok, niedowierzanie 5*!!! z edukacji muzycznej Mój syn, który jest w klasie chóralnej, który nienawidzi tych głupich zajęć Trochę mi ulżyło, bo na pierwszych zajęciach okazywał wprawdzie niewerbalną, ale jednak ogólną niechęć.

* nie ma 6-tek, tzn są w sytuacji gdy uczeń wykazuje się wiedzą ponad program. Ma 6, z religii Podczas ostatniego pobytu w Sanoku, bardzo mu się spodobał obraz przedstawiający "Sąd Ostateczny" Musiał go ładnie zobrazować
  • awatar Paulin: @jeszcze5minut: chodziłam do lo z punktami. Dobrze wspominam :)
  • awatar jeszcze5minut: U mojego brata w ogóle nie ma ocen tylko jakieś dziwne punkty :|
  • awatar Paulin: Głupio z tymi szóstkami ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Irytuje mnie zmienianie co chwilę ochronnej szybki na telefonie, aż kurwa tęsknię za moją starą Z2, która nie jeden lot zaliczyła, nawet z piętra idealnie na wyświetlacz i śladu nie było. Nie jestem nawet w stanie policzyć ile to już sztuk zużyłam, dobrze, że są Chiny
  • awatar aquila: @.:Gośka:.: właśnie to taka lipa, kupujesz telefon i od razu komplet wzmacniaczy, czego to takie delikatne wszystko :/
  • awatar .:Gośka:.: Dobre etui trzeba. Takie z wystającymi ponas szybkę ściankami.
  • awatar aquila: @Aurora1122: :D mój był nadzwyczaj odporny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ernest chodzi do szkoły już prawie mc, już zaczaił, że w przedszkolu było fajniej, co na każdym kroku podkreśla bratu "ciesz się póki możesz". Zajęcia ma od 7:10, sprawa ze świetlicą po lekcjach rozwiązała się pozytywnie, bo teściowa po śmierci teścia nie wróciła do pracy i go odbiera. Sporadycznie zostaje, np dziś. Póki co się wdrażamy, ja też, bo dzięki apce w telefonie mogę poganiać z zadaniami. Na szczęście do domu przynoszą tylko potrzebne książki i zeszyty, reszta zostaje w szkole. No powiem, że cisną ich z zadaniami, o ile moje dziecko z większością sobie radzi, tak czytanie, które pozostawia wiele do życzenia spędza mi sen z powiek Idąc do zerówki już spokojnie czytałam, a teraz mój syn w pierwszej klasie nie może pojąć magii składania literek Z tego co widzę, w szkole już wymagają tego skilla, nad którym musimy ostro popracować w domu. A czytanie jest takie fajne <3 W końcu dostałam stały grafik pracy z logopedą, z którą ma fantastyczny kontakt, czekam na zajęcia z integracji sensorycznej, które miał zalecone. O ile będą w sensownych popołudniowych godzinach, to zdecydowanie mu się przydadzą. I szkoda, że doba taka krótka, bo nagle tyle ciekawych zajęć dodatkowych, a na to po prostu czasu brak.
  • awatar aquila: @Milky.Bar: w zerówce też miał, ale raczej kartka maks dwie. Teraz jak ma kumulację to jęczy :D
  • awatar aquila: Dzienniczek+, na bieżąco są podawane oceny, frekwencja itd, a przede wszystkim zadania. Po tygodniu, to nie wiem czy by nam weekendu starczyło do nadrobienia :D udanego wypoczynku, zazdroszczę, bo ja zamarzam
  • awatar Mama Sary: Co to za apka? My nic nie czytamy a zadanie raz na dwa dni, jakiś szlaczek itp. Teraz mamy tydzień przerwy od szkoły, bo jesteśmy na Krecie, Pani powiedziała, że da nam do domu to co do nadrobienia, ale wie, że Sara to akurat z przyjemnością odrobi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Dominik : "mamooo, tato mnie przywiezie z przedszkola, ty wrócisz i pojedziemy razem do Biedronki, dobrze ?"

A Wasze dzieci, jakie mają marzenia ?
  • awatar Mama Sary: Do carrefura po kulki na monety
  • awatar JazuMST: @aquila: Największy ^^ Ja jutro z panią Matką specjalnie do DINO do Łeby jadę.
  • awatar ksantypa: Moj syn zawsze powtarza, ze chce jechac z babcia do lidla
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Jakby ktoś pytał, to pod względem zgromadzonych obiektów, Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku jest największe w Polsce. Obejście całego zajęło nam trzy godziny, chociaż mam wrażenie, że i tak nie wszystko widzieliśmy, podejrzewam, że jeszcze z godzina na takie dokładne przejście i oglądnięcie wszystkiego.













O ile my jeszcze takie kojarzymy, bo może jakaś babcia, czy prababcia w takim mieszkali, to dla dzieci abstrakcja Ta zabudowa jest tak super odwzorowana, że naprawdę można się poczuć jak w przeszłości. Osobne wioski, cerkwie, kościółki, dworek, odwzorowane miasteczko z rynkiem, jest co oglądać. Nie do każdego można wejść domku, ale w każdym jest pełne wyposażenie.
Postanowiliśmy jeszcze podjechać nad Solinę, skoro jesteśmy praktycznie obok. Po drodze Marihøne nam tu chatkę wariatkę poleciła w Uhercach Mineralnych


Dziękuję, mój błędnik tam umarł
I na koniec zapora nad Soliną, spacer, obiad i do domu Fajne takie weekendy <3





  • awatar aquila: @Aurora1122: jest jest :D
  • awatar Aurora1122: nie byłam w skansenie, w Sanoku byłam, ale wiem, że jest tam rekonstrukcja synagogi z mojego miasta :) kolega, który się jara takimi rzeczami, przekazał nawet jakieś rzeczy z tejże synagogi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zawsze chciałam pojechać do Sanoka, niby 150 km (ok 3h) tylko, a jednak nigdy się nie składało, żeby pojechać, bo niby po co Weekend akurat był wolny, to cóż jedziemy. Moje dzieci akurat wszelkie wyprawy lubią,chociaż obawiałam się, że jednak będą się nudzić, bo głównie chciałam zobaczyć wystawę Beksińskiego.

Dojechaliśmy koło południa i pierwsze kroki skierowaliśmy na zamek na wystawę (sorry najpierw było "mamooo jeść" ). Wystawa dla dzieci poniżej 7 roku życia jest za darmo, ale pan i tak puścił mimo uszu wiek Ernesta Eksponatów jest multum, od zbrojowni, poprzez sztukę nowoczesną, można znaleźć różne perełki w postaci szkiców Picassa, Boznańskiej, sztuka sakralna, cerkiewna, bogaty zbiór ikon i oczywiście Beksiński. Można oglądać w VR
https://youtu.be/alsujHF5vg4 . Zbiór prac jest przebogaty, odwzorowano pracownię mistrza, do tego dochodzą materiały video, które sam namiętnie tworzył. Mnóstwo szkiców, bo jak wiadomo, był bardzo płodnym artystą. Same obrazy robią przeogromne wrażenie "na żywo", kolory, detale, magia.














Dzieci jakoś dały radę szczególnie pokazy multimedialne przykuwały ich uwagę, więc do przeżycia
  • awatar aquila: *dodałam w komentarzu, bo spam ping widzi
  • awatar aquila: mogliśmy zostawić samochód na parkingu, bo wystarczyło przejść tylko po baileju (jprdl straszny ten most :P Y w nazwie celowo na I zmienione) http://b3.pinger.pl/b5fba63a3ad9c1b2203fc0df86d76266/41880678_2356921854325646_6223715.jpg
  • awatar aquila: Obiad na rynku i mogliśmy zameldować się w hotelu. Dawno nie spotkałam się z tak życzliwą obsługą, bardzo pomocni, uśmiechnięci, mega. Okazało się, że tuż za mostem jest skansen, ale że było już późno tylko poszliśmy zobaczyć co i jak. Przemiła pani, odradziła nam oczywiście ze względu na późną godzinę zwiedzanie w tym dniu i oczywiście skusiła darmowym wejściem w niedzielę :D :D Wtedy stwierdziliśmy, że po prostu zwiedzanie w Sanoku jest bezczelnie tanie :P Po spacerze wracamy i .. to jak państwo nie mają planów, to zapraszam na godzinę do naszego spa (nie mieliśmy pojęcia, że jest :P ). I tym sposobem mieliśmy dla naszej czwórki na własność godzinkę relaksu. Rano śniadanie, które zaproponował hotel bardzo różnorodne i smaczne, jeszcze chodził szef i namawiał do jedzenia :D "bo on świeże racuchy przyniósł" :P a i tak biegli od drzwi i jak sobie jajka życzymy, bo oni już biegną robić :P A to naprawdę nie jakiś ekskluzywny hotel, ale ich zapał godny podziwu :D Spakowani, wymeldowani, mo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›