• Wpisów: 2688
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 5 dni temu, 14:49
  • Licznik odwiedzin: 481 476 / 3723 dni
 
aquila
 
aquila: Tak sobie myślę, że ja to jestem urodzona pod "szczęśliwą" gwiazdą. Jak coś może się spierdolić to akurat musi koniecznie (o! właśnie pisząc to oblałam się sokiem XD, czyli wszystko działa). Także ten, od początku. Miło rozleniwiona tym piździernikiem, miałam od początku na uwadze, że teściowa wyjeżdża na tydzień. Nie była w tym roku na wakacjach, później zmarł teść, a już od bardzo dawna miała wykupioną wycieczkę, Ziemia Święta i te sprawy - to mimo, że nie bardzo chciała jechać, to bez sensu żeby z niej rezygnowała. No i wczoraj wieczorem sobie pojechała. A wspominam o tym, bo teściowa odbiera przecież Ernesta ze szkoły, czasami też Dominika co zajebiście usprawnia życie. Jak wiadomo pracuje od 8-16, Ernest kończy dziś np o 10:40, a Dominik ma przedszkole max do 16:00 i w sumie o 15:00 panie już tupią nogami. R kończy o 15:30, a że ma z pracy ok 10 km to jest w pkolu na ostatnią chwilę. No do brzegu...tak się "szczęśliwie" złożyło, że dzisiaj pojechał na poligon o czym poinformował mnie wczoraj. Także ten, przynajmniej tydzień jestem w czarnej dupie. Póki co dzieci w placówkach przechowalnio-wychowawczych, albo na odwrót :D
Ku wielkiej radości moich rodziców, muszę ich obarczyć odbieraniem chociaż jednej latorośli, drugą na razie nie mam pojęcia, pewnie będę ukrywać w pracy :P Od jutra wcześniejsze wstawanie, bo szkoła..ale hej, nie ma się co załamywać, przecież mam samochód, jakoś się ogarnie, nie ? Tu tylko nadmienię, że odkąd pamiętam pracuje do 16, a wszelkie placówki akurat maks do 16, może oprócz prywatnych, bo te wiadomo do oporu. Nie mam pojęcia jak radzą sobie samotni rodzice, bez pomocy rodziców/ teściów, bo to całkowicie wyklucza pracę. No moja mama ma oczywiście na to najlepsze rozwiązanie "idź na urlop" :D Na razie chcę przeżyć do weekendu, później się zastanowię co dalej. We wtorek przekręcił mi się licznik, ale w ramach prezentu siedziałam prawie dwie godziny na wywiadówce u Ernesta, jakby nie mogli rozesłać po prostu wiadomości "dejcie kase". Dzisiaj zapowiedziało się kilka osób z rodziny "a tak wpadniemy". Więc wczoraj, gdzieś pomiędzy zakupami,  lekcjami (mamo nie mam zeszytu), przyszywaniem własnoręcznie zrobionej marchewki do sweterka (dzień marchewki u Ernesta - "stroje stonowane, proszę o pomarańczowy akcent na ubraniu"), robienia prania i składaniu trzech wysuszonych, obiadem, sprzątaniem, szykowaniem śniadania do szkoły (marchewkę mamo pokrój mi w plasterki !), przygotowywaniem ubrań, plus ubrania na zmianę dla Dominika (bo sikałem jak mama na siedząco i się obsikałem), robiłam number cake uff.
Ernest : - dlaczego tu jest cyfra 3 i 8 (patrząc na stygnące kruche ciasto)
A: - bo jak złożysz razem to będzie liczba ile mam lat
E: - eee, mamooo... to ty masz ...83 lata ????
A: - (przewraca oczami)
E: - ale zostało ci ciasta widzę, to możemy zrobić "pierniczki"
I tym sposobem zaczęliśmy wykrawać w połowie października ciastka w kształcie choinki !!! (pierwsza :D ). No ale przecież Dominik zobaczył co robimy i kuchnia zmieniła się w warsztat ozdabiania ciastek czekoladą, cukierkami, batonami itd :D
Dziś wypoczywam w pracy, a nie wait, pracownik przyszedł poskarżyć się na mobbing ze strony kolegów z pracy, mnie przysypują papiery "na wczoraj". Także ten, miłego dnia wszystkim

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego