• Wpisów: 2752
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 10:45
  • Licznik odwiedzin: 487 623 / 3849 dni
 
aquila
 
aquila: Dzień trzeci
Ja pierdole, ospa to dramat. Jedną z najlepszych decyzji w moim życiu, było szczepienie Ernesta. Na dodatek było to już po zetknięciu z wirusem. Piękny dzień po chorobie, zaprowadzasz swoje kochane dziecko, które przeszło ciężkie zapalenie oskrzeli z powikłaniem na płuca pierwszy dzień do przedszkola. Odbierając, dowiadujesz się, że w przedszkolu jest ospa. No kurwa mega ciężko powiesić kartkę z informacją na drzwiach. Więc szybkie szczepienie (do 72h od kontaktu) i ospa poronna (nie zarażająca). Oczywiście kiwanie głową "i tak zachoruje to po co wydawać kasę ?" (wcale nie musi zachorować, mimo kontaktu). Ospa poronna wyglądała tak: dziecko miało jakieś kilka krostek na krzyż, nie swędzących, ogólnie nie wiedział dlaczego w domu siedzi.
Dominik: zjebane samopoczucie, osłabienie, zapalenie gardła, gorączka no i w dalszym procesie wysyp. Powiem tak, płakać mi się chce jak na to patrzę. Musiałam teraz podjechać do pracy i normalnie mi słabo, jak przy nim nie jestem. Jak się czujesz ? "Źle, boli mnie". Rozumiem, że to kwestia indywidualna i totalna loteria, jak dane dziecko przechodzi ospę, ja nie mogę patrzeć jak cierpi. Ospa to nie tylko wysypeczka, to cały szereg dolegliwości, takie combo zła, na dodatek po którym drastycznie spada odporność dziecka. U Ernesta dzieci po ospie zmiotło zaraz zapalenie oskrzeli, Ernest też załapał. Jak sobie przypomnę ten dramat, to tym bardziej mi słabo, bo już wiem co czeka Dominika. Mam nadzieję, że już niedługo mu się polepszy :(

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego